ks. Wiesław Al. Niewęgłowski

 

Duszpasterstwo Środowisk Twórczych
na przełomie wieków

 

Spotkanie Kościoła i kultury z powodu człowieka trwa od początku chrześcijaństwa. W ciągu dziejów przemieniło się w obopólne przymierze mając różne oblicza. W Polsce relacje te trwają od tysiąclecia lat. Ów związek, zwłaszcza z kulturą narodową, był tak ścisły, iż zadecydował o naszej tożsamości. Ostatnie dziesięciolecia, a zwłaszcza okres po Soborze Watykańskim II, stanowi novum w przymierzu Kościoła i kultury w Polsce.

Od lat siedemdziesiątych XX wieku przymierze Kościoła i twórców zaistniało w Polsce w skali dotychczas niespotykanej, zarówno w naszej historii, jak i w doświadczeniach współczesnych świata. Obie strony próbują odnajdywać zapoznany wielowiekowy związek, odczytać go, pogłębić, utrwalić. Wyraziste cezury polityczne w życiu kraju oraz teologiczne nadały szczególny charakter wzajemnym związkom Kościoła i twórców, tworząc “nowe przymierze”. Realizowało się ono w trzech odmiennych okresach: 1. od połowy lat siedemdziesiątych do stanu wojennego, 2. w stanie wojennym oraz do uzyskania niepodległości, 3. w obecnym okresie transformacji. Wydarzenia polskiej historii najnowszej wyznaczały życie osobiste, religijne, społeczne, polityczne, a także kulturalne.

Kościół i Twórcy w ostatnich stuleciach

Dialog Kościoła w Polsce z twórcami nie jest dawny, chociaż wzajemne relacje trwają od wieków.

Po II wojnie światowej kultura tworzona na terenie Polski w poważnym stopniu przestała być obszarem porozumienia artystów i Kościoła. Generalnie wzajemne relacje nie istniały. Część twórców często uczestniczyła w walce z Kościołem i chrześcijaństwem[1]. Byli jednak w polu widzenia Kościoła.

W latach 1945-1975 można odnotować indywidualne związki twórców z Kościołem. Wśród nich należy odnotować kontakty Prymasa Polski kard. S. Wyszyńskiego z grupą aktorów scen warszawskich, literatów czy naukowców oraz abp K. Wojtyły ze środowiskiem artystycznym i naukowym w Krakowie[2]. Kontakty te miały jednak charakter bardziej prywatny, osobisty. Należy tu wspomnieć pewne nazwiska[3], wskazujące na trwałą, przyjacielską więź z biskupami.

Lata siedemdziesiąte wzniosły nowy charakter w te relacje oraz je wielce poszerzyły. Kontaktom. Spotkanie Ewangelii i kultury stawało się priorytetem dla Kościoła w Polsce. Także stałą i główną troską Jana Pawła II. Jeszcze do niedawna Kościół, podejmując problemy kultury, zajmował przede wszystkim stanowisko wobec jej dzieł. W polu widzenia byli także odbiorcy. Do twórców kultury zwracał się rzadko. Dialog Kościoła z twórcami kultury przyjmuje nową postać.

Kultura i jej twórcy w komunizmie

Po Soborze Watykańskim II relacje Kościoła i kultury oraz jej twórców w Polsce nabierają nowej jakości. Odbywa się to jednak w systemie socjalistycznym. Panująca ideologia i polityka kulturalna ustroju socjalistycznego doprowadziły do monizmu kultury. W zajętej przez partię przestrzeni Kościół próbował powstrzymać proces zawłaszczania kultury polskiej oraz ją ocalać. Aby zrozumieć proces, jaki zaowocował “nowym przymierzem Kościoła i ludzi kultury”, konieczne jest przywołanie ówczesnych relacji: państwo i kultura.

Kultura w PRL była scentralizowana i monopolistyczna, państwowa i jedyna.. Sprowadzono ją świadomie i programowo do roli instrumentu na usługach ideologii. Używano go różnie w kolejnych okresach PRL[4]. Lata 1950-56 były czasem gwałtownej indoktrynacji ideologicznej, kompletnego deformowania prawdy historycznej, zaostrzenia kryteriów cenzury, zamknięcia na kulturę światową. Towarzyszyło temu zastraszanie i przemoc. W okresie 1956-66 czyniono próby liberalizacji, względnego odpolityczniania kultury. Jednak w centrum władzy funkcjonowały postawy niezmienione. Lata 1966-80 ponownie odnotowały wzmaganie się nacisków ideologicznych, zaostrzono cenzurę, przywrócono kontrolę nad redakcjami czasopism. Kulturę traktowano dyspozycyjnie. Sprowadzono ją do środka manipulacji człowiekiem[5]. Kultura stała się miejscem walki ideologicznej, dlatego nasze dzieje, dzieła artystyczny poddano reinterpretacji, w której jedynym kluczem była walka klas. Przeprowadzono selekcję wydarzeń, dzieł i treści. W miejsce wartości narodowych, polskich stawiano wartości internacjonalistyczne, socjalistyczne. Zasada pomijania, przemilczania, chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego naruszała istotę kultury.

Kościół miał świadomość strat i zniszczeń, jakich dokonywano w PRL i szukał dróg odzyskania dawnej kultury oraz uczestniczenia we współczesnej. Szukał także dróg do jej twórców.

Kim są środowiska twórcze

W potocznym rozumieniu nazwą “środowiska twórcze”, który to termin jest pojęciem polskim, obejmuje się wiele grup. Jest to określenie bardziej niż umowne. W praktyce bowiem, mimo funkcjonujących stowarzyszeń i związków twórczych np. pisarzy, dziennikarzy, aktorów, plastyków, muzyków, wydawców, historyków sztuki itp. twórca jest osobą pojedynczą, indywiduum, pracuje w samotności. Przez prawie czterdzieści lat - od wojny - funkcjonowały oddzielone od siebie poszczególne grupy twórców, zarówno w swych stowarzyszeniach, środowiskach, jak i w opinii publicznej. Aparat władzy, podtrzymując odrębność poszczególnych środowisk, pragnął zachować podziały, atomizację, aby łatwiej i skuteczniej nimi dysponować. Kiedy w końcu lat siedemdziesiątych poszukiwano nazwy dla określenia duszpasterstwa ludzi kultury, znajdowano wiele określeń; termin “środowiska twórcze” nie był wtedy słowem używanym. Roboczo określano te grupy np. jako “ludzie słowa” (obejmowały pisarzy, aktorów, dziennikarzy, wydawców). Ostatecznie przyjęto “środowiska twórcze”. Termin ten od samego początku spotkał się z zapisem cenzury i nie mógł pojawiać się przez kilka lat w polskiej prasie. W życiu Kościoła termin ten wprowadził dekretem ks. kard. Stefan Wyszyński w marcu 1980 roku, powołując Duszpasterza Środowisk Twórczych w Warszawie. W życiu publicznym zdobywał sobie obywatelstwo poprzez założenie później Komitetu Porozumiewawczego Środowisk Twórczych i Naukowych 16 września 1980 roku.

Wychodzenie na spotkanie

Razem z upływem komunizmu, twórcy coraz liczniej dawali wyraz rozczarowaniu nim[6], odmawiali dalszego flirtu z socjalizmem, występowali z partii, stawali się sygnatariuszami manifestów opozycyjnych[7]. Obok sprzeciwu pojawiły ich działania usiłujące rozeznać znaleźć drogi wyjścia[8], uzupełniać luki dotychczasowego obrazu[9]. W przestrzeni poszukiwania wolności spotykali często Kościół. Nieliczne i sporadyczne kontakty nabierały nowej jakości.

W końcu lat siedemdziesiątych związek twórców z Kościołem dokonywał się na dwu płaszczyznach - obywatelskiej oraz religijnej. Odzyskiwanie społeczeństwa obywatelskiego czyniło obie strony naturalnymi sprzymierzeńcami. Wzajemne relacje kultury i Kościoła jawiły się w dwu płaszczyznach - teoretycznej i praktycznej. Rzeczywistość duchowa była światem do odkrycia.

W dniach 20-27 kwietnia 1975 r., w kościele akademickim św. Anny w Warszawie zrealizowano I Tydzień Kultury Chrześcijańskiej. W koncepcji tygodni od początku zarysowały się dwa nurty: pierwszy - reprezentowany przez ks. T. Uszyńskiego – proponujący obraz kultury oparty o ruch amatorski, studencki, parafialny, drugi - według zamysłu autora niniejszej wypowiedzi - działania kulturalne na terenie Kościoła, w które trzeba włączyć twórców. Oba te nurty funkcjonowały w pierwszym dziesięcioleciu TKCh. Kościół Warszawski organizując je wystąpił w obronie kultury chrześcijańskiej, narodowej, powszechnej. Tygodnie wypełniały lukę powstałą w polskiej kulturze, łamiąc tym samym wizję tzw. “kultury uprawnionej”. Dlatego rok 1975 można przyjąć za datę, w której Kościół oficjalnie i jawnie łamie dotychczasowy monopol kultury.

Wkrótce potem propozycję TKCh podjęto w wielu diecezjach Polski. Dzięki nim zostały nawiązane, ożywione, pogłębione kontakty między Kościołem i ludźmi kultury. Wzajemna akceptacja zapoczątkowała drogę ku pełniejszemu zrozumieniu. Z wolna rozpoczęło się tworzenie trwalszych więzi.

Twórcy tworzą duszpasterstwo

Tygodnie KCh w Warszawie zrodziły bliższą potrzebę kontaktu twórców z Kościołem i jego przedstawicielami. Niektórzy z nich pragnęli podjąć stałą łączność z Kościołem, lepszej rozumieć jego tajemnicę i własne chrześcijaństwo poprzez wymianę myśli, wspólną medytację i modlitwę. Autor niniejszego artykułu zaproponował twórcom stały kontakt duszpasterski i podjął z nimi comiesięczne spotkania w kościele akademickim Św. Anny. Od początku zebrania powyższe odbywały się za wiedzą i zgodą kard. S. Wyszyńskiego. Uczestniczyło w nich kilkadziesiąt osób: literatów, dziennikarzy i aktorów, biorących udział w warszawskich TKCh. Regularne spotkania rozpoczęto we wrześniu 1978 roku, tworząc tym samym pierwszą nieformalną strukturę przyszłego Duszpasterstwa Środowisk Twórczych w Warszawie i w Polsce.

Duszpasterskie posługiwanie powstało z potrzeby twórców, a nie z mianowania kościelnego. Spotkania twórców, organizowane w każdy drugi czwartek miesiąca, rozpoczynały się celebrowaniem Eucharystii, a następnie podejmowano tematy, które sugerowali uczestnicy. Pierwsze lata w duszpasterstwie to było jakby przebywanie w pierwotnej gminie chrześcijańskiej: wspólne rozważania roli sacrum w kulturze i wspólna praktyka życia chrześcijańskiego[10] - odnotowuje P. Hertz uczestnik ówczesnych spotkań.

16 października 1978 roku przyniósł wybór Jana Pawła II. Polski duchowny, intelektualista, poeta, w młodości aktor, zasiadając na Piotrowym tronie, głęboko poruszył środowiska twórcze, przyczyniając się do nowych refleksji.

W dniach 27-29 marca 1981 odbyły się pierwsze rekolekcje dla tych środowisk[11]. Wzięło w nich udział około 400-500 twórców. Podczas wielkopostnych nauk wygłosił konferencję kard. S. Wyszyński[12]. Było to ostatnie w życiu Kardynała Prymasa publiczne wystąpienie.

Związek świata kultury z Kościołem z wolna pogłębiał się. Z myślą o pomocy stałej posłudze pasterskiej ludziom kultury Kardynał Prymas mianował duszpasterza dla tychże środowisk[13]. Dekret ten rozpoczął oficjalną pracę Kościoła w środowiskach twórczych. Był wyraźnym znakiem nowych decyzji i otwarcia się Kościoła na ludzi kultury. Fakt powołania dekretem ipso facto Duszpasterstwa ŚT, można przyjąć za oficjalne zawarcie stałego związku, “nowego przymierza” przez Kościół w Polsce ze środowiskami twórczymi. W ten sposób dopełniły się jak gdyby obydwa skrzydła dewizy przed laty wypisanej na programach Tygodni Kultury Chrześcijańskiej: Kościół twórcom - twórcy Kościołowi[14] - napisał bp Wł. Miziołek.

Duszpasterstwo podjęło posługę twórcom. Rozpoczynał się powolny proces przychodzenia lub powracania do Kościoła. Jedni byli w nim zawsze, drudzy wracali do niego, inni przychodzili z daleka. Motywacja powrotów bywała różna, w zależności od pokoleń. Problem poszukiwań, powrotów do Kościoła w latach siedemdziesiątych nie był poprzedzony ani ekwilibrystyką polityczną, ani woltą dysydencką, ale wyniku duchowych przeobrażeń. Doznając zagubienia, fiaska w całym dramacie i udręczeniu, przychodziła próba wiary. Wielu twórców powracając napotykali Kościół odnowiony, posoborowy, otwarty. Niektórzy zawarli z nim ściślejszy związek, inni zaczęli się go uczyć. Wobec zróżnicowanej sytuacji twórców istniała potrzeba wypracowania form pracy duszpasterskiej z tymi, którzy powracali do Kościoła, jak również z wątpiącymi, poszukującymi, konwertytami. Rozterki religijne, zagubienie w etyce i estetyce, rodziły program, który twórcy ustalali ze swoim duszpasterzem. Podejmowano wysiłek, aby stawać się obecnym we wspólnocie Kościoła poprzez swoje życie i twórczość.

11 października 1981 r. w nawiązaniu do ustaleń Księdza Prymasa S. Wyszyńskiego z duszpasterzem, nowy rządca archidiecezji warszawskiej abp J. Glemp, wyraził zgodę na stałą, niedzielną msza św. dla środowisk twórczych w kościele akademickim Św. Anny. Pierwszy zapis w prasie o DŚT pojawił się w połowie października[15]. Do listopada 1981 roku DŚT objęło swoją posługą około 800 twórców.

Stan wojenny

Stan wojenny przerwał życie publiczne i obywatelskie. Już pierwszego poranka odczuwano jego bezwzględność i bezprawie. Na mszy dla uczestników Kongresu Kultury Polskiej w Warszawie - dla której wybrano kościół Wszystkich Świętych, najbliższy Teatru Dramatycznego gdzie trwały obrady - liczono pierwszych internowanych. Ostatnim głosem Kongresu był tekst Jana Pawła II, który odczytano 13 grudnia 1981 r. w kościele podczas mszy Św., która miała rozpoczynać trzeci, niedzielny dzień obrad. Świątynia katolicka kolejny raz stała się schronieniem dla polskiej kultury i jej twórców i nie tylko symbolicznie, ale realnie. Wobec ograniczeń i nacisku w Kościele znalazła obszar pozwalający jej na dalsze istnienie i rozwój. Przymierze ludzi nauki i kultury z Kościołem stanęło wobec nowych wyzwań.

Praktycznie pierwszym wówczas nielegalnym pochodem i “zgromadzeniem” było przejście uczestników Kongresu traktem królewskim oraz ich uczestnictwo w coniedzielnej mszy Św. dla twórców w kościele Św. Anny. Tam, w Duszpasterstwie Środowisk Twórczych, kilkuset intelektualistów i twórców podpisało pierwszy protest przeciwko stanowi wojennemu i przedłożyło go władzom PRL[16].

Kościół katolicki już pierwszego dnia wyszedł naprzeciw ludzi kultury i nauki. Stał się miejscem działań i integracji wierzących i niewierzących. Przymierze to przybierało wielorakie oblicze. Dla katolików było odnalezieniem się. Dla niewierzących schronieniem, sposobnością do dialogu, czasem nawrócenia.

Jan Paweł II i Twórcy

Lata ‘80 przynoszą nowe wyzwania. Stan wojenny powoduje zniewolenie społeczeństwa oraz przekreśla jego solidarnościowe nadzieje. Kościół w Polsce, jak zawsze stanął po stronie narodu i jego kultury. Jego “przymierze” z twórcami staje się dla Polaków jednym ze sposobów przetrwania. Kościół otwiera świątynie, aby głos intelektualistów i artystów mógł zwiastować prawdę, wolność, nadzieję. Organizuje pomoc charytatywną, prawną.

Dekada lat osiemdziesiątych wnosi wiele nowych, oryginalnych wypowiedzi Kościoła dotyczących kultury i jej twórców. Jan Paweł II ukazywał jej miejsce i zadania.

Lata 1982-1989 są okresem wielu spotkań Jana Pawła II z twórcami polskimi zarówno w kraju, jak i na Watykanie. Wśród nich odnotować należy krótkie, cenne spotkanie podczas II Pielgrzymki w kościele OO. Kapucynów w Warszawie[17], w czasie III Pielgrzymki w kościele Św. Krzyża w Warszawie oraz kolejne spotkania w 1984 roku w Wiecznym Mieście z grupą aktorów, pisarzy, dziennikarzy. We wszystkich powtarza się troska o kulturę i jej twórców.

Koniec 1982 roku - w oczekiwaniu na wizytę Jana Pawła II - przynosi rozluźnienie gorsetu stanu wojennego. Na spotkaniu kościele św. Krzyża przygotowanym przed DŚT, papież wypowiedział swoje przesłanie do twórców o autentycznym kształcie kultury i powinnościach artystów wobec wyzwań czasu. Ci, którzy tworzą kulturę, z racji swej działalności winni “trwać we wspólnocie”. Ewangelia i kultura według papieża są podstawą jedności ludzi. Dzięki nim można żyć we wspólnocie. Słowo z Dziejów Apostolskich o “trwaniu” stało się niejako kluczem otwierającym problemy obecnego czasu, określało stan zgromadzonych uczestników, a także jawiło przed nimi jako program życia oraz działania. Było i jest ono szczególnie istotne w kontekście podziałów, utraconego zaufania. Papieżowi nie chodziło o zabliźnienie zadanych wzajemnie ran, ale o zasypanie źródeł ich powstania. “Trwanie” było wołaniem o zaniechanie pretensji, drogą powrotu do życia w poszarpanej wspólnocie. Jan Paweł II podkreślił wtedy, że życie twórców i ich dzieła są służbą ludziom, społeczeństwu, Kościołowi, służbą w trwaniu i przetrwaniu narodu. Twórcy bowiem nie należą do siebie. W kościele św. Krzyża został przedłożony program życia i twórczości, który nie stracił niczego ze swej aktualności.

Wagę, jaką przywiązuje papież do kultury i jej twórców, odsłania także jego spotkanie w Teatrze Wielkim. Jak poprzednio, tak i teraz, przygotowało je DŚT w Warszawie. Duszpasterz pragnął, aby spotkanie to odbyło się poza terenem kościelnym. Oto pierwszy raz ludzie kultury i nauki w Polsce mogli witać i przyjmować Ojca Świętego u siebie. Jan Paweł II mówił wtedy o potrzebie wzajemnego zrozumienia, o odnowieniu dialogu między wiarą i kulturą oraz o istocie “przymierza” między Kościołem i światem kultury. Przymierza, które respektując różnice, będzie wspólnie odczytywać współczesny świat i przewidywać kierunek jego drogi[18]. Wypowiedzi papieskie stanowiły impuls do trwania, przetrwania i dalszych działań. “Przymierze”, w obliczu wyzwań, zaowocowało nowym duchem, wyzwalało inicjatywy. Można w nich odnotować wątki religijne, chrześcijańskie, od dłuższego czasu nieobecne w takim nasileniu w sztuce polskiej.

Obserwując kulturę i twórców lat ‘80, nie można jednak nie zauważyć, że proponowana przez Kościół koncepcja kultury nie była przez wielu wyraźnie dostrzeżona, ani głębiej przemyślana. Duża część intelektualistów, artystów nie przekraczała poziomu doraźnej walki politycznej. Powyższe fakty miały wpływ na stan kultury i na “nowe przymierze”. W wielu jednak środowiskach, przez licznych artystów przeżywana wiara, miała swe odbicie w postawach i dziełach. Kontakt z Kościołem owocował często konwersjami.

Duszpasterstwo ŚT miejscem Przymierza

Przymierze Kościoła i twórców od strony praxis dokonywało się przede wszystkim na terenie Duszpasterstwa Środowisk Twórczych. Obecność Duszpasterstwa w życiu elit umysłowych, która w roku 1978 wydawała się koniecznością tylko ludziom najbardziej przenikliwym i wrażliwym, i zrazu wzbudziła tu i ówdzie sceptyczne uwagi, w trzy lata później okazała się dobrodziejstwem dla życia umysłowego... Tutaj ludzie kultury odnajdowali swój nowy dom, szansę budowania wspólnego losu [19] - pisał A. Szczypiorski o pierwszym, najliczniejszym i wiodącym ośrodku w Warszawie. W chwili wybuchu stanu wojennego stało się azylem, miejscem schronienia, obrony, pomocy, inspiracji. Dotychczasowe przymierze poszerzyło się nagle o kilkanaście środowisk. Do uczestniczących w nim literatów, dziennikarzy, aktorów dołączyli liczni koledzy. Przyszły także nowe środowiska: archeologowie, architekci, filmowcy, historycy sztuki, muzycy, naukowcy (z PAN i instytutów naukowych), plastycy, pracownicy bibliotek (BN, PAN i wyższych uczelni), pracownicy radia i telewizji, wydawcy. We mszy niedzielnej uczestniczyło wtedy ok. 600-900 osób, w rozmaitych zajęciach brało udział do 2000 miesięcznie.

Zgromadzeni na terenie DŚT, wydali swe pierwsze oświadczenia w sprawie uwolnienia internowanych artystów, dziennikarzy, literatów i naukowców. Interwencje, pomoc twórcom uwięzionym, wyrzuconym z pracy, pozostającym w trudnej sytuacji bytowej, obrona przed represjami - wszystko to wypełniało pracę Duszpasterstwa. Zaiste opatrznościowa dla nas ta okoliczność, że w Kościele znajdują się za naszych dni osoby wychodzące nam na spotkanie[20] - mówił wtedy w imieniu środowisk poeta J. Zagórski. Początkowo część twórców oczekiwała od Kościoła nie tylko schronienia, bezpieczeństwa, ale i stwarzania zastępczych struktur związkowych. Dopiero w wyniku dłuższych refleksji i wspólnych doświadczeń zrozumiali, że tutaj można znaleźć coś innego: siebie, Boga, prawdę.

Duszpasterstwo – miejsce otwarte

Duszpasterstwo ludzi kultury nie miało charakteru konfesyjnego. Pragnęło być miejscem otwartym dla wszystkich ludzi dobrej woli. Znaleźli się więc w DŚT wierzący, konwertyci. poszukujący, także indyferentni czy niewierzący. Na terenie Kościoła w kręgu kultury spotykali się katolicy, protestanci, prawosławni. Przychodzili doń ludzie odgrodzeni od chrześcijaństwa zasłoną uproszczeń i niewiedzy, murem obojętności i niechęci. Także laicka inteligencja, niewierzący znajdowali w nim azyl przed rozpaczą, miejsce aktywności społecznej.

Motywy przyjścia ludzi kultury do Kościoła i obecności w nim były wielorakie. Według uproszczonego schematu myślenia, który w pewnych kręgach funkcjonuje do dzisiaj, twórcy w Kościele znaleźli się od grudnia 1981 roku “wskutek konieczności”. Faktem jest, że powód patriotyczny, czy też polityczny, grał znaczną rolę. Dla wielu przyczyną przyjścia była potrzeba odnalezienia nadziei, zrozumienia samych siebie. Powrót polskiego artysty do Kościoła... jest powrotem do korzeni. Artyści szukają w Kościele jego siły ideowej - mówił A. Wajda - jego transcendentnego spojrzenia na egzystencję, na świat[21]. Motyw główny tego przyjścia, wiarę, odsłania wypowiedź P. Hertza: Nie szukałem w Kościele azylu, tylko sakramentu[22].

W ciągu długiego okresu uważano, że motywy przyjścia były niepełne, niewystarczające. Poddawano je w wątpliwość w sferach władzy, w sferach Kościoła, a także w samych środowiskach. Faktem jest, że motywacje te były złożone, niejednorodne, czasami niewystarczające. Relacje z Kościołem przychodzących w 1982 r. twórców, które odbywały się przede wszystkim na terenie DŚT, odbywały się niejednokrotnie na poziomie zachowań zewnętrznych.

Ludzie kultury odbywali czasami pospieszną drogę sprzed progu świątyni aż do nawy głównej lub prezbiterium. Dlatego spoglądali nań z zewnątrz, jak na instytucję czy organizację, której misja oraz zadania nie mają perspektywy wieczności. Traktując Kościół instrumentalnie niektórzy łatwo zapominali o Urzędzie Nauczycielskim, następowało odwracanie ról ucznia i nauczyciela. Kościół w takim widzeniu bywał czasami siedzibą Absolutu, wiara nie miała odwagi wyznania Boga jako Osoby, moralność nie wymagała zaparcia się siebie. Mimo to Kościół stał się dla ludzi kultury i nauki miejscem integracji. W nim odnajdywali wzajemną łączność w stopniu dotychczas nieznanym. Dostrzegli autentyczną więź wspólnoty, która nikogo nie pomniejszała, nie degradowała. DŚT stało się dla nich oraz dla ich dzieł “przestrzenią wolności”.

Warszawskie centrum DŚT w analizowanym okresie, dwukrotnie przeprowadzało się - w czerwcu 1982 roku do kościoła parafialnego Nawiedzenia NMP ul. Przyrynek 2 na Nowym Mieście, gdzie pracowało przez cały stan wojenny, następnie przeniesione zostało w 8 grudnia 1987 do kościoła seminaryjnego Wniebowzięcia NMP przy ul. Krakowskie Przedmieście 54. Jego działalność przejawiała się w formach bardzo różnorodnych. W jednych spotkaniach, zamkniętych, uczestniczyli tylko twórcy. W drugich, otwartych, mogli brać udział wszyscy przychodzący. Propozycje bywały dla poszczególnych środowisk, jak i dla całej wspólnoty,

W DŚT ofiarowano uczestnictwo w Sacrum: coniedzielna Eucharystia, dni patronalne skupiające poszczególne środowiska w dniu ich Patrona[23], dni skupienia, rekolekcje, zajęcia dla katechumenów, z oraz w profanum - sesje naukowe, panele, wykłady, cykle tematyczne, koncerty, programy artystyczne, spotkania autorskie, wystawy[24]. Proponowano tematy dotyczące pogłębionego rozumienia wiary, teologii, życia Kościoła, jak spotkania na temat Biblii, nauczania Jana Pawła II, o nauce społecznej Kościoła, o etosie artysty, a także tematykę historyczną, polityczną, kulturalną[25]. Celebrowano święta kościelne i rocznice narodowe. Liczba spotkań w latach 1982-1989 w skali miesiąca obejmowała od 20 do 40 spotkań, w skali rocznej 100-150[26].

Do programu w zakresie kultury włączyły się niezależnie od prac Duszpasterstwa muzea diecezjalne, parafie, zakony. Nie zawsze obie strony, twórcy i duchowni, potrafiły zrozumieć się wzajemnie. Z jednej strony - artyści domagali się prawa do prezentacji własnej, nieskrępowanej twórczości, z drugiej - istniała konieczność poszanowania sakralnej przestrzeni świątyni, zrozumienia istotnej misji duchowej Kościoła. Z wolna u części twórców pogłębiała się świadomość aksjologii. Jednak część twórców nie miała głębszej świadomości, czym jest Kościół. Oczekiwała w nim alternatywnego społecznego, samorządowego, kulturalnego. Dlatego nie brak było spięć i zadrażnień.

Pomoc charytatywna

Obok prowadzonej działalności artystycznej, twórcy podjęli na terenie DŚT poważny wysiłek, jakim była samopomoc. Zaistniałe warunki postawiły wielu ludzi kultury, zwłaszcza bezrobotnych, starszych, chorych, samotnych w trudnym położeniu. Pomoc finansowa, rzeczowa, prawna, lekarska stała się koniecznością.

Pierwsza pomoc, jaką zorganizowano w Warszawie 13 grudnia, odbywała się w duszpasterstwie twórców. Tutaj liczono także pierwszych internowanych. Już w dniu wybuchu stanu wojennego znoszono paczki, koce, odzież[27]. W związku z brakiem zaplecza dla tego rodzaju pracy w ówczesnej siedzibie DŚT w kościele Św. Anny, byłem zmuszony po południu 13 grudnia poszukiwać sposobnego miejsca na Starym Mieście. Przyjął nas ówczesny rektor kościoła Św. Marcina - ks. B. Dembowski. Tam część twórców już w następnych dniach mogła podjąć działalność charytatywną, którą w tydzień później zinstytucjonalizowano jako Prymasowski Komitet Pomocy Internowanym i Więźniom. Tym też tłumaczy się obecność wielu ludzi kultury w pracy charytatywnej, prowadzonej w tym kościele przez kolejne lata. Komitet bierze początek z miejsca, jakim było Duszpasterstwo twórców.

Dnia 17 grudnia 1981 roku za pełną aprobatą Prymasa Polski Komitet powstał i odbył swe posiedzenie w Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Przewodniczył bp Władysław Miziołek. W skład tego ciała przede wszystkim weszli twórcy, organizatorzy Komitetu: Maja Komorowska, Ewa Morsztyn, Krystyna Zachwatowicz, Aleksander Jackiewicz, Romuald Kukołowicz, Henryk Kupiszewski, Andrzej Łapicki, Daniel Olbrychski, ks. Bronisław Dembowski i ks. Wiesław Niewęgłowski. Do pracy charytatywnej w niedługim czasie dołączyły inne osoby. Praca była podzielona na poszczególne sekcje: duszpasterską, do rozmów z władzami państwowymi, informacji, pomocy internowanym, pomocy materialnej rodzinom, pomocy prawnej, pomocy pozbawionym pracy[28]. W trójosobowej stałej delegacji Prymasowskiego Komitetu do rozmów z rządem - do której należeli bp Wł. Miziołek, ks. B. Dembowski - był duszpasterz środowisk twórczych.[29]

Obok powyższej działalności ludzie kultury podjęli pomoc w swoim środowisku. Przy Duszpasterstwie ŚT powstał w styczniu 1982 roku komitet Pomocy Charytatywnej[30]. Odbywała się ona poprzez sekcje pomocy zawieszonych związków twórczych, które miały pełną orientację dotyczącą potrzebujących. Pomocą ogarnięto twórców wyrzuconych z pracy, chorych, starszych oraz młode małżeństwa. Punkt pomocy obejmował wszystkie środowiska i osoby, bez względu na światopogląd. Działał w latach 1982-1987 codziennie z wyjątkiem niedziel i świąt. Twórcom niepełnosprawnym służono pomocą w domu. Według dokumentacji DŚT udzielano pomocy paru tysiącom twórców w Warszawie[31]. Ofiarowano im około 800-900 ton żywności, odzieży, środków piorących, lekarstw. Obok tego pomoc dla filmowców i tłumaczy prowadziły dwa inne punkty. Rozdawano w nich ok. 1000 paczek rocznie. Także i ta forma działalności budziła sprzeciw władz. W podziemiach kościoła Panny Marii, gdzie był magazyn i punkt rozdawnictwa, założono podsłuch, dwukrotnie usiłowano go podpalić, dziewięć razy było włamanie “nieznanych sprawców”, którzy poza kontrolnym przerzuceniu dwudziesto-trzydziesto-tonowego ładunku niczego nie wzięli.

W komitecie pracowały także sekcje: pomocy finansowej[32], pomocy prawnej służąca osobom wyrzuconym z pracy[33], pośrednictwa pracy[34].

Skala przedsięwzięcia, bezinteresowna praca, troska o swoich kolegów i koleżanki, ukazują wzajemną odpowiedzialność i oddanie[35]. Działania te nie byłyby możliwe bez darczyńców. Duszpasterstwo otrzymywało pomoc z różnych ośrodków zza granicy. Był to znak solidarności i troski wzajemnej środowisk twórczych ponad granicami.

Skomasowanie działań charakterystycznych dla poszczególnych środowisk, zgromadzenie niekwestionowanych autorytetów, powodowało, że prace najliczniejszego centrum, jakim było DŚT w Warszawie, stawały się niejako wzorem dla podobnych działań w innych ośrodkach. Podejmowane wspólnie prace na terenie Kościoła z udziałem twórców cieszących się autorytetem zarówno w środowiskach, jak i społeczeństwie, powodowały, że “przymierze” twórców i Kościoła umacniające się na terenie DŚT i poprzez nie, oddziaływało opiniotwórczo na kraj. W następstwie oddolnych działań twórców w licznych miastach Polskich oraz DŚT w Warszawie, od 1982 roku zaczęły powstawać ośrodki pracy duszpasterskiej twórców w poszczególnych diecezjach - Wrocławiu, Lublinie, Przemyślu... Skupiały od kilkudziesięciu do 300-500 twórców.

W 29 marca 1984 roku na 199 Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski powołano Krajowe Duszpasterstwo Środowisk Twórczych, które strukturalnie zostało włączone do Komisji Episkopatu d/s Duszpasterstwa Ogólnego oraz mianowano piszącego te słowa krajowym duszpasterzem twórców[36]. W 1985 r. było szesnaście ośrodków diecezjalnych posługujących ludziom kultury.

Bojkot

Bojkot w stanie wojennym objął większość środowisk twórczych. Był ich odpowiedzią patriotyczną i moralną na przemoc. Brali w nim udział pisarze, dziennikarze, plastycy, wydawcy, muzycy. Bojkot – “obecność przez nieobecność”, zwłaszcza wybitnych artystów, w telewizji, w prasie, w radiu czyniła rząd PRL niewiarygodnym. Zaskoczone władze próbowały tę sytuację rozwiązać przez naciski i represje.

Bojkot miał różne oceny i oblicza. Nie zachęcały do niego ani Kościół, ani społeczeństwo. Zrodził się jako “odruch społeczny, nikt nim nie kierował, nikt nie narzucał swej woli, ani nie sugerował takiego działania[37] - powiedział T. Łomnicki. Miał odmienny przebieg w poszczególnych środowiskach, które uświadomiły sobie oczekiwanie społeczne, własne możliwości i powinności.

Artyści udział w bojkocie realizowali dwojako albo pasywnie - poprzez nieobecność w oficjalnym życiu kulturalnym (tych było więcej), albo aktywnie - poprzez czynny udział podejmowany na terenie Kościoła lub w prywatnych pomieszczeniach, gdzie odbywał się “teatr domowy”, lub plastyczne prezentacje “walizkowe”.

Najbardziej widoczny był bojkot aktorów, który trwał przez cały 1982 rok i obejmował około 300-400 osób w skali kraju, czyli 8-10% wszystkich artystów teatru. Podejmowano go m. in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu. Plastycy podjęli bojkot dopiero po rozwiązaniu ZPAP w 1983 roku i kontynuowali do czerwca 1989 roku. Brało w nim udział około 1700 artystów, co stanowiło około 13% wszystkich plastyków polskich.

Owoce przymierza zagranicą.

Postawa artystów polskich podczas stanu wojennego została dostrzeżona zagranicą jako opowiedzenie się za światem wartości oraz łączność z narodem, nawet za cenę wyrzeczeń. Budziła szacunek. Osiągnięciami artystycznymi w Polsce tego czasu interesowano poza granicami kraju[38]. Oddzielnym osiągnięciem mówiącym o randze doświadczeń Kościoła i twórców w Polsce, było wprowadzenie we Francji “la semaine chretienne” - odpowiedników Tygodni Kultury Chrześcijańskiej. Twórcy katoliccy adaptując polski dorobek do swoich warunków, podjęli działalność artystyczną w kościołach. Ich intencje i motywy były różne od naszego dramatycznego czasu, jednak zbliżone w swym chrześcijańskim przesłaniu.

Konwersje

Do dnia dzisiejszego nie są w pełni opracowane podstawowe motywy przyjścia twórców do Kościoła w latach siedemdziesiątych. Czasami ukazywane bywają w sposób zbyt uproszczony. Podejrzliwi - zarówno w Kościele, jak i poza nim - doszukiwali się wtedy motywacji wątpliwych, koniunkturalnych. Powtarzanym argumentem był powód zewnętrzny - stan wojenny oraz zagrożenie. Proces konwersji w sposób dostrzegalny zaistniał jednak w tych środowiskach wcześniej niż w grudniu ‘81. Do tego czasu w środowisku warszawskim odnotowano paręset konwersji.

Dominującą przyczyną przyjścia do Kościoła były jednak pobudki wewnętrzne. Wiara stawała się darem poszerzającym widzenie świata, pogłębiającym sens życia. Bywały osoby, które nie bez zdziwienia, odkrywały w sobie potrzebę metafizyki. Prawda, jaką odsłonił Jan Paweł II, że człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć samego bez Chrystusa[39], poruszyła wielu i ukazała im, że mieszkając w kraju chrześcijan, byli duchowymi cudzoziemcami.

Dokumentacja DŚT w Warszawie odnotowuje, iż przez wiele lat przygotowano każdego roku kilkadziesiąt osób do sakramentów chrztu św. lub do I Komunii Świętej. Było to około 10-15% wszystkich ówczesnych konwersji w archidiecezji warszawskiej. Proces ten trwa.

Odejście

W swoim czasie ze szczególną mocą odnotowywano “odejście twórców od Kościoła” w latach 90-tych. Tak, odeszli ci, którzy byli na zewnątrz i nie przyjęli jego wewnętrznej rzeczywistości. Odeszli ci, którzy byli fenomenem w historii - “niewierzący praktykujący”. Mówiąc o “odejściu”, trzeba widzieć niewielką grupę, którą trudno przyjąć jako reprezentatywną dla tychże środowisk. Wierzący nie odeszli od Kościoła, bywało, że powracali do swoich parafii.

Na pobojowisku

Druga połowa lat osiemdziesiątych przynosi w Duszpasterstwie ŚT nową sytuację, zmieniając tym samym po części charakter pracy. Odstąpienie przez państwo od represji w stosunku do twórców, zakończenie bojkotu, reaktywowanie rozwiązanych stowarzyszeń twórczych, powodowały wyczerpywanie się dotychczasowych działań i postaw. Twórcy, jak i całe społeczeństwo, znaleźli się na pobojowisku, jakie pozostawił stan wojenny. Poszarpane więzy, brak perspektywy, beznadziejność, nieufność rzutowały na środowiska oraz ich działalność. Z tego stanu rzeczy rodziła się potrzeba dalszego “trwania”.

“Przymierze” Kościoła i twórców, mając swoje centrum w Duszpasterstwie ŚT, miało możność licznych spotkań z Ojcem Świętym oraz przedstawicielami Kościoła hierarchicznego w Polsce. Jan Paweł II spotkał się z twórcami w Warszawie podczas kolejnych pielgrzymek do ojczyzny. Przyjmował także grupy artystów polskich w Watykanie. W 1986 roku byli kolejno u papieża aktorzy, pisarze, dziennikarze z Warszawy, także dziesiątki wydawcy, redakcje, teatry, chóry. Oddzielnym, cennym darem, był kontakt korespondencyjny. DŚT cieszy się pismami od Jana Pawła II oraz jego współpracowników. Gościło przedstawicieli Stolicy Apostolskiej kard. P. Pouparda, przewodniczącego Papieskiej Rady Kultury (1988), abpa L. Poggi (198), abpa L. Colasuono (198) oraz nuncjusza apostolskiego w Polsce abpa J. Kowalczyka.

Odnotować należy stałe kontakty twórców z kard. J. Glempem Prymasem Polski, biskupami, zwłaszcza warszawskimi[40]. Ksiądz Prymas przyjmował wielekroć przedstawicieli poszczególnych grup twórców, którzy przedstawiali mu stan środowisk i dzielili się z nim swoimi troskami. Prace Duszpasterstwa ŚT w Warszawie spotykały się z zainteresowaniem Prymasa Polski. Brał on także udział w TKCh oraz w wielu sesjach i liturgicznych spotkaniach.

Lata 1987-1988 przynoszą zmianę pokoleniową. Rozpoczyna się przemiana dotychczasowych działań, postaw. W miejsce walki politycznej, sprzeciwu etycznego, rodzi się zniechęcenie, apatia, poczucie zagubienia[41]. Z wolna wygasa walka, cichnie sprzeciw, kończy się oddzielenie. Towarzyszy temu stopniowe i w różnym nasileniu dystansowanie się niektórych artystów wobec Kościoła. Reaktywowane stowarzyszenia twórcze poprzez swoją działalność z wolna normalizowały życie artystów i odbudowywały wewnętrzną tkankę środowisk W roku 1990 powstaje Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, gromadzące literatów ze zdelegalizowanego ZLP. W poczynaniach przygotowawczych Kościół służył znowu pomocą. W dniach 14-15 stycznia 1989 roku w siedzibie Duszpasterstwie ŚT w Warszawie odbyło się pierwsze po stanie wojennym zebranie pisarzy z całej Polski. Wzięło w nim udział około 200 osób.

Normalizacja życia stawała się początkiem nowych dróg w sytuacji rodzącego się pluralizmu, a trwającego "przymierza".. Przychodzi czas otwartości w życiu publicznym. Jeden z pisarzy sumując lata osiemdziesiąte pisał: Duszpasterstwo Środowisk Twórczych uczyniło bardzo wiele dla kondycji intelektualistów polskich w sferze życia praktycznego i wpływało kojąco na ich zły stan psychiczny, ale nade wszystko spowodowało przełom w oglądzie
świata. Dokonała się wielka praca ewangelizacyjna[42]. Przychodziło nowe.

Czasy nowe

Razem z uzyskaniem wolności w Polsce zagwarantowana została samoregulacja systemu demokratycznego. Także kultury. Jednak marsz ku wolności, będący właściwością polskich dziejach, napotkał rozdroże. Już na początku zderzyły się dwa nurty, dwie koncepcje życia, laicki i chrześcijański. Towarzyszący temu spór opcji okcydentalnej z narodową, pogłębia różnice i w swoim wielorakim wymiarze toczy się przede wszystkim na gruncie kultury

Wśród polskich twórców wielu widząc zagrożenia wynikające z przyspieszonej transformacji, podkreśla własne dziedzictwo kulturowe, ukazuje etyczny wymiar rzeczywistości. Według nich wobec chaosu moralnego, braku autorytetów, zagrożeń tożsamości, podziałów istnieje pilna potrzeba klarownych wyborów, wiarygodności, potwierdzenia swych korzeni, tworzenia prawdziwej wspólnoty. Kryzys bowiem w Polsce odbywa się on na płaszczyźnie aksjologicznej.

Kondycja twórców stała się współzależna od tego, co dzieje się w różnych dziedzinach życia kraju. Podziały wśród ludzi nauki i kultury, frakcje polityczne, nieudany udział w rządach, nieumiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji spowodowały poważne osłabienie dotychczasowej ich pozycji w społeczeństwie. Prawom wolnego rynku została poddana kultura. Taka sytuacja stwarza nowe wyzwania nie tylko ideowe, ale i bytowe, rozterki, decyzje. Powoduje nie tylko zagubienie, gwałtowną pauperyzację, ale i rozchwianie misji, jaką twórcy moją wobec narodu.

Potrzeba dialogu

W czasie transformacji przed Kościołem jawią się nowe zadania. Między innymi ma być on miejscem dialogu. Dialogu ze współczesną kulturą, z jej kreatorami, dialogu z ludźmi dobrej woli. Odnotowując ewolucję dialogu z polskimi twórcami w ostatnich dziesiątkach lat widoczna jest potrzeba kontynuowania i pogłębiania go. Istnieje ciągle potencjalne audytorium, które jest poza tego rodzaju propozycją. Aby dialog ten był w pełni możliwy, potrzebna jest naprawa sumienia twórców. Zakładając świadomość, że są oni “ludźmi sumienia”, o czym mówił Jan Paweł II w Skoczowie, istnieje potrzeba współuczestnictwa ludzi kultury w przywracaniu jego wrażliwości w innych, potrzeba leczenia "zranionego sumienia"[43].

Duszpasterstwo ŚT poszukiwaniem dróg

Okres transformacji wymaga odczytywania nowych znaków czasu, odnajdywania dróg do ludzi, których mentalność, sposób widzenia siebie i świata zmieniają się szybko, bez towarzyszącej temu refleksji. Również Duszpasterstwo Środowisk Twórczych stanęło wobec nowych wyzwań. Chociaż wśród ludzi kultury zachodziły nieco odmienne procesy. Był to na pewno zwrot z wielu obszarów pozareligijnych ku “chrześcijaństwu oczyszczonemu”. Obecność twórców w Kościele jest teraz wyborem i odpowiedzią każdego twórcy oddzielnie, znajduje więc wyraz bardziej dojrzały i pogłębiony. Duszpasterstwo ŚT stało się miejscem współmyślenia, współodczuwania, współpostrzegania, modlitwy[44].

Duszpasterstwo ofiarowując ludziom kultury nadprzyrodzoną rzeczywistość Kościoła, odpowiadając na ich duchowe potrzeby, służąc im, ukazuje Chrystusa jako ich drogę, a Ewangelię jako odwieczny zaczyn kultury. Owa oferta religijna i intelektualna powoduje, że twórcy zadomowili się w Kościele. DŚT pozostaje nadal głównym punktem odniesienia dla twórców, miejscem ich wewnętrznej formacji. Dzisiaj jest ono instytucją, o którą dopytają się katolicy i niekatolicy w Europie, bo jak dotychczas, jest to wyłącznie nasze doświadczenie[45] – pisał P. Hertz.

Pośród podejmowanych różnych form działalności należy odnotować pielgrzymki - znak odnajdywanej duchowości: Ogólnopolską na Jasną Górę, która ma miejsce co roku od 1983 r., pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, do sanktuariów Maryjnych Mazowsza, Pomorza, w Kalwarii Zebrzydowskiej, Kodniu, Gietrzwałdzie...oraz pielgrzymki do Ziemi Świętej, do Włoch, Hiszpanii, Fatimy, Francji.[46]

Ruch “Odnowić Oblicze Ziemi”.

Oddzielną formą jest propozycja "pracy" duchowej, wewnętrznej. Ludzie kultury zgromadzeni w Duszpasterstwie stworzyli i realizują w swych środowiskach ruch “Odnowić Oblicze Ziemi”. Podejmując próby przyczyniające się do przemiany świata, uznają konieczność odwołania się do mocy Boga poprzez pokutę i modlitwę. Ruch zainicjował w marcu 1994 roku warszawski duszpasterz twórców. Zrazu OOZ obejmował paruset twórców z warszawskich środowisk. W ciągu dwóch lat przystąpiły do niego osoby spoza środowisk twórczych. Obecnie liczy ponad 2500 osób w 20 krajach na czterech kontynentach.

Przestrzeń integracji

Wobec atomizacji środowisk, trudności w porozumieniu - duszpasterstwo podejmuje działania z myślą o integracji lub odpowiadając na prośbę zainteresowanych podejmuje się rozmaitych mediacji. Przykładem tego może być zaproszenie prezesów 13 stowarzyszeń prasy, radia i telewizji oraz wysiłek, aby podjęły one próbę wzajemnego kontaktu, wypracowania zasad etycznych mediów i ich pracowników.[47] Duszpasterstwo ŚT jest nadal miejscem wzajemnego poznania, wzbogacenia, dochodzenia do tego, co wspólne, co stanowi o jedności. Twórcy widząc swoją odpowiedzialną rolę w Kościele, społeczeństwie i kulturze zabierają publicznie głos z pozycji swej wspólnoty. Należy przywołać tutaj choćby ich stanowisko w sprawie konkordatu, które przez swoich przedstawicieli przedłożyli [48].

Miejsce prezentacji kultury

Duszpasterstwo Środowisk Twórczych będące przez wiele lat szczególnym miejscem inspiracji i działań w zakresie kultury jest nadal przywilejowanym miejscem dialogu między Ewangelią a kulturą oraz jej stałej prezentacji. Postrzegając świat integralnie, proponuje scalenie profanum i sacrum, techniki i humanum. Ukazuje potrzebę nowej duchowości, żywego stosunku do Boga i do ludzi, ochronę starych i kreowanie nowych wartości opartych na niezmiennych regułach. Uwzględnienie i utrwalenie w nim tego, co nieredukowalne. Na obszarze kultury proponuje "wymiar pionowy", religijny[49]. Z radością przyjmuje fakt, iż dla części twórców ich dzieła stają się przejawem ich świadomego życia religijnego.[50]

Ostatnie lata

Przełom XX i XXI wieku przynosi Duszpasterstwu ŚT nowe fakty. Najważniejszym była stworzona i wykorzystana możliwość zbudowania świątyni przez twórców dla twórców. ...września położono kamień węgielny, 13 czerwca następnego roku gotowy już kościół święci Jan Paweł II, 2.. września 1999 r konsekruje go Prymas Polski . Po dwudziestoletniej wędrówce od świątyni do świątyni twórcy są u siebie. Stwarza to nową sytuację dla Duszpasterstwa, twórców i duszpasterza. Można podejmować działalność nie raz czy dwa razy w tygodniu, jak było poprzednio, ale codziennie. Tutaj są śluby artystów, chrzty ich dzieci, pogrzeby. Tutaj ofiarowują swoje dzieła mieszkańcom Warszawy i wszystkim przybywającym z daleka. Nowe Przymierze ma odtąd w Warszawie stałą i trwałą przestrzeń istnienia.

Obchodzony jubileusz 25-lecia mieści w sobie wiele darów Boga, wiele życzliwości Kościoła, wiele wysiłków i dzieł ludzi kultury.

Części spośród nas już nie ma – odeszli w wieczność zostawiając nam trwały dar swego talentu i serca, dostępny wszystkim. Ogarniamy ich modlitwą oraz tworząc w naszym kościele Nekropolię upamiętniającą wkuciem w posadzkę imion i nazwisk osób, które wpisały się we współczesną kulturę i życie Kościoła. Poświęcenie Nekropolii odbędzie się 2 listopada o godz. 10.30

Kościół twórców ma dwóch patronów – z 300-letniej przeszłości św. Andrzeja Apostoła oraz św. Brata Alberta, malarza, jedynego kanonizowanego polskiego artystę. Ich relikwie zostają sprowadzone w czas jubileuszowy. Św. Andrzej był pierwszym Apostołem Pana Jezusa. Rodzony brat św. Piotra. Przychodzi do nas ze stron Ewangelii, a także w swych czcigodnych szczątkach, które sprowadzamy z ziemi włoskiej do polskiej. Apostoł Chrystusa przybędzie do Warszawy i do Polski. To wielkie wydarzenie. 30 listopada o godz. 16.00 Jego relikwie zostaną uroczyście przeniesione z bazyliki świętojańskiej do kościoła twórców, czyniąc go sanktuarium św. Andrzeja – największego świętego prawosławia, wyjątkowym miejscem ekumenicznej modlitwy Kościołą Katolickiego i Prawosławnego.

Relikwie św. Brata Alberta zostaną złożone za kilka miesięcy.

Jubileusz z inspiracji wspólnoty twórców przynosi postanowienia dotyczące pomnika Anioła Stróża Naród Polskiego, który wkrótce stanie przed naszą świątynią.

Pytania o przyszłość

Przed “Przymierzem Kościoła i twórców” w czasie transformacji stają kolejne wyzwania. Rozwiązania bowiem w kulturze i poprzez kulturę w poważnym stopniu decydować będą o kondycji duchowej i o przyszłości Polski. To właśnie wewnątrz naszej współczesnej kultury musi się dokonać rozpoznanie rzeczywistego stanu rzeczy.

Życie publiczne, społeczne wymaga nadal odnowy. Jesteśmy bliżsi chaosu niż odrodzenia. Tej odnowy wymagają ludzie oraz ich dzieła. Tej odnowy często wymagają także ludzie nauki i kultury. Dlatego istnieje konieczność pełniejszego powrotu do podłoża kulturowego, które wyznaczają dzieje, naród, chrześcijaństwo. Potrzebny jest nam integralny opis rzeczywistości. Potrzebny jest zasiew jedności - germen unitatis. “Nowe Przymierze” staje się raz jeszcze nieodzowne i Polsce, i kulturze, i Kościołowi. Ono powinno pomóc nam odnaleźć się i żyć w XXI wieku.

Duszpasterz Środowisk Twórczych Warszawy, kreator wielu z przytoczonych faktów, widząc potrzebę transformacji ponowoczesnej kultury nie zamierza inicjować procesów tworzenia równoległej kultury katolickiej. Pragnie jednak, aby “docierać do samego serca kultury naszych czasów we wszystkich jej przejawach”. Chciałby, aby Ewangelia, chrześcijaństwo znowu stały się dla niej owym fermentum dającym wzrost i moc.


Obecne przemiany współczesnej kultury odsłaniają szczególną rolę twórcy. Istnieje potrzeba, aby podjęto dawną misję artysty-strażnika wartości. Dziś bowiem zadaniem intelektualistów i artystów jest myślenie na poziomie dużo głębszym niż tylko doraźne wydarzenia. Konieczne jest rozważanie spraw mające dłuższy horyzont czasowy niżeli aktualne wydarzenia społeczne i polityczne.

Miejsce znamienne zajmują w odnotowywanym procesie przemian twórcy inspirujący się i żyjący chrześcijaństwem - wezwani do świętości. Ich obecność i dzieła mogą być znakiem stałego podtrzymywania wartości oraz postaw humanistycznych. Mogą stać się “drogą Kościoła” we współczesnej kulturze i przyczyniać się do zakorzeniania w niej chrześcijaństwa.

Szczególnie serdecznym spojrzeniem Duszpasterz ogarnia nowe pokolenie twórców. Podejmując z nimi stałe zajęcia na uczelniach, pragnie, aby przywoływane tutaj doświadczenia były im znane i włączały ich w rzeczywistość Kościoła. Ich odpowiedzią jakże często są wydarzenia artystyczne prezentowane w tej i innych świątyniach dla wielu.

Doświadczenia “nowego przymierza” w Polsce wyrastające z Duszpasterstwa ŚT są ofertą dla Kościoła innych narodów. Jest nią i samo Duszpasterstwo, które, będąc dzieckiem Soboru, powstało u nas jako jedyne w Kościele Powszechnym.

Duszpasterzowi twórców towarzyszy świadomość, że trzeba ciągle szukać porozumienia opartego o wartości stale, umacniać je, odnawiać. Nowe przymierze między Kościołem i twórcami nad Wisłą niechaj wykuwa się w światłach od Boga, szczerym dialogu i głębokiej refleksji.

 

 

--------------------------------------------------------------------------------

[1] Zob. J. Moskwa, Piękno jest kształtem Miłości, w: Królowa Apostołów, n. 1(1988), s. 23.

[2] Jan Paweł II powrócił do tych spotkań podczas swej pierwszej Pielgrzymki do Ojczyzny. Pragnąłem pozostawać w kontakcie z tym bogatym światem (i zróżnicowanym światem) krakowskiej inteligencji na różne sposoby: przede wszystkim posługując jako duszpasterz, głosząc rekolekcje, a potem jako biskup zapraszając do siebie reprezentantów poszczególnych dziedzin nauki czy też profesji inteligenckiej na spotkania, na sesje naukowe, czasem na sesje specjalistyczne, a najczęściej na spotkania okolicznościowe, zwłaszcza w Boże Narodzenie. Zob. Jan Pawel II, Spotkanie z profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków, 8 czerwca 1979, w: Jan Paweł II w Polsce, dz. cyt., s. 214, 216.

[3] W Warszawie kontakt ten obejmował środowiska literackie i aktorskie: m. in. J. Zawieyskiego, J. Parandowskiego, S. Swieżawskiego, Z. Mrożewskiego, R. Brandstaettera, Wł. Tatarkiewicza, Z. Mrozowskiej, S. Voita, B. Horawianki, K. Królikiewicz, J. Krzyżanowskiego, W. Małcużyńskiego, Cata-Mackiewicza, Z. Kossak-Szczuckiej, Z. Trzcińskiej-Kamińskiej; w Krakowie środowisko aktorskie i uniwersyteckie m. in.: M. Kotlarczyka, D. Michałowskiej, A. Gołubiewa, J. Janika, Z. Klemensiewicza, J. Kydryńskiego, H. Niewodniczańskiego, J. Osterwy, St. Pigonia, J. Turowicza, T. Ulewicza, K. Wyki.

[4] Por. Fr. Adamski, Kultura narodowa. Sytuacja-zagrożenia-zadania, w: Znaki Czasu, n. 17(1990), s. 111-120.

[5] Zob. L. Wojtasik, Psychologia propagandy politycznej, Warszawa 1975.

[6] Sytuację w środowisku literackim w latach 1945-70 ukazują wypowiedzi kilkunastu pisarzy w pracy J. Trznadla, dz. cyt.

[7] Znakiem protestu był np. otwarty “List 59” będący protestem przedstawicieli świata kultury i nauki wobec zapisu konstytucyjnego w 1976 r. o “kierowniczej roli partii”. W 1976 roku powstaje ruch samoobrony, samoorganizacji przeciw przemocy - Ruch Obrony Praw Człowieka (ROPC), w którym biorą udział m. in. osoby ze środowisk naukowych i kulturalnych.

[8] W środowisku dziennikarskim powołano niezależne konwersatorium “Doświadczenie i Przyszłość”. Patronowali mu ze strony naukowej K. Szaniawski i J. Strzelecki, ze strony dziennikarskiej S. Bratkowski i K. Dziewanowski.

[9] Podejmowały je zwłaszcza w środowiskach akademickich: SKS, Towarzystwo Kursów Naukowych, seminaria Uniwersytetu Latającego.

[10] P. Hertz, Wasze miejsce - refleksja w 10-lecie DŚT w Warszawie jego uczestników, w: Przegląd Katolicki, n. 44(1988).

[11] zob. Prymas Polski na rekolekcjach dla ludzi pióra, w: Słowo Powszechne, n. 62 (1981). PAP, Prymas Polski o problemach kraju, w: Życie Warszawy, n. 74(1981).

[12] Kard. S. Wyszyński, Crux - Spes nostra, w: W. Al. Niewęgłowski, Między ziemią a niebem, Poznań 1989, s. 156-164. Tekst całych rekolekcji tamże, s. 143-169.

[13] Dekret kard. S. Wyszyńskiego Prymasa Polski n. 1375/D/80 z dn. 1 marca 1980 r., A DŚT.

[14] Bp Wł. Miziołek, Słowo Wstępne, w: TKCh w Warszawie, Warszawa 1985, s. 6.

[15] Słowo Powszechne, n. 248(1981).

[16] Stan wojenny zawieszając prawa obywateli oraz wiele dziedzin życia społecznego, zawiesił także życie kultury. Zamknięto teatry i sale koncertowe, redakcje pism i wydawnictwa, zawieszono, a następnie w wielu przypadkach rozwiązano stowarzyszenia i związki. Władze PRL wypowiadając wojnę społeczeństwu, weszły w stan walki z wielu środowiskami, także ze środowiskami twórczymi. Podbite społeczeństwo, podbita kultura zaczęła się bronić. Rozpoczął się sprzeciw i odmowa. Sprzeciw wobec zniewolenia Polski, odmowa udziału w szerzeniu nieprawdy o sytuacji politycznej, narodowej.

Wobec ludzi kultury podjęto działania siłowe. Nastąpiła fala represji. Pierwszym środowiskiem, które próbowano zniewolić byli dziennikarze. Blisko 100 osób z prasy, radia i telewizji internowano. Telewizja i radio, stając się ośrodkami propagandy reżimu, zostały poddane ideologicznym rygorom[16]. Prasa - zawieszona przez kilka miesięcy, była “odwieszana” sukcesywnie. Weryfikowano wszystkich pracowników mediów oraz przymuszano do podpisania “deklaracji lojalności”. W wyniku selekcji 10 % dziennikarzy zwolniono z pracy (całe środowisko liczyło ok. 10 000), a drugie 10% pozbawiono dotychczasowych stanowisk. Proces zakończył się formalnie w 1982 roku[16]. Obok presji na indywidualne osoby, rygorom stanu wojennego poddano stowarzyszenia twórcze. W pierwszych kilku miesiącach zawieszono je, wprowadzono komisarzy wojskowych, mających wszelkie uprawnienia władz PRL. Zajmowane przez związki i stowarzyszenia stanowisko pełne sprzeciwu i dezaprobaty wobec stanu wojennego spowodowało coraz mocniejszą presję ze strony władz państwowych.

Podjęto pacyfikację twórców. Pierwsze padło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które zostało rozwiązanie 19 marca 1982 roku. W grudniu 1981 r. liczyło 8000 członków, w Warszawie 2500. Tego samego dnia powołano dyspozycyjne Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL, któremu przekazano budżet, budynki oraz pełne zaplecze należące do SDP. Powstała pierwsza wyrwa w monolitycznym froncie sprzeciwu.

W dniu 1 grudnia 1982 roku rozwiązano Związek Artystów Scen Polskich, który liczył 4000 członków, w Warszawie 2000. Dnia 30 czerwca 1983 roku rozwiązano Związek Literatów Polskich liczący 1370 osób, w Warszawie 867. Restrykcje stanu wojennego dotknęły PEN Club, któremu rozwiązano Zarząd 19 sierpnia 1983 roku.

Grupą najliczniejszą, której nie dało się podporządkować podczas stanu wojennego, byli plastycy. Ich związek ZPAP rozwiązano w czerwcu 1983 roku. Liczyli wtedy 11149 osób, w Warszawie 3755.

[17] Odbyło się dn. 17 czerwca 1983 roku. Papież przybył do kościoła Przemienienia Pańskiego na ul. Miodowej, aby modlić się przy tombie, gdzie złożone jest serce króla Jana III. Wśród licznie zgromadzonych uczestników miałem możność przedstawienia Papieżowi kilkunastu zgromadzonych tam ludzi kultury polskiej, m. in. J. Żuławskiego prezesa PEN Clubu, M. Komorowską, Z. Mrozowską, A. Śląską, T. Mazowieckiego, J. Sito. Najbardziej wstrząsającą była chwila, w której przedstawiono Ojcu Świętemu B. Sadowską, matkę zamordowanego przed paru miesiącami syna Grzegorza Przemyka.

[18] Jan Paweł II, Pielgrzymka do Rygi.. Zob. także Zb. Nosowski, 2 razy nie 8 razy tak i kilka nie (papieskie nauczanie podczas pielgrzymki do państw bałtyckich), w: Więź, n. 12/422(1993), s. 100.

[19] A. Szczypiorski, Kościół i twórcy, w: Tygodnik Powszechny, n. 40(1988).

[20] J. Zagórski, Przemówienie w DŚT na opłatku środowiska literackiego 12 stycznia 1984, (maszynopis), A DŚT.

[21] Zob. Twórcy wobec Kościoła? w: Przegląd Katolicki, n. 52 (1985), zob. także Tygodnik Powszechny, n. 1 (1985).

[22] P. Hertz, O kulturze. A. Micewski rozmawia z P. Hertzem, w: Znaki Czasu, n. 11 (1988), s. 136.

[23] DŚT wprowadziło doroczne święto poszczególnych środowisk, podczas którego uroczystość ku czci Świętego skupia wielu z nich na modlitwie, będąc także sposobnością przeżyć i spotkań wspólnoty. Nawiązując do doświadczeń Kościoła malarze gromadzili się w dniu Św. Łukasza, muzycy w dniu Św. Cecylii, dziennikarze w dniu Św. Franciszka Salezego. Przyjęto też nowych patronów - aktorzy czczą Św. Franciszka z Asyżu, historycy sztuki - Bł. Fra Angelico, literaci - Św. Jana Ap. wydawcy - Św. Benedykta.

[24] Np. 8 grudnia 1982 r. otwarto wystawę plakatu, która nawiązywała do Jubileuszu 600-lecia MB Jasnogórskiej. Było to po raz pierwszy w blisko stuletniej historii polskiego plakatu, cieszącego się od lat światową sławą, narodziły się treści religijne. Zob. Tygodnik Powszechny, n. 2(1983).

[25] Wraz z upływem czasu formy naszego uczestnictwa w Duszpasterstwie zmieniały się i dostosowywały do potrzeb - pisze redaktor naczelny “Rzeczpospolitej - powstały spotkania nazwane “Dziennikarze zapraszają”, na których dzieliliśmy się najnowszymi informacjami politycznymi. Były to działania zastępcze. Pozbawieni swoich gazet i czasopism, swojego mikrofonu, szukaliśmy jakiejś formy istnienia zawodowego. Tak powstał pomysł “Dzwonka Niedzielnego”.. na który po mszy przychodziły tłumy nie tylko tych, którzy szukali w Kościele strawy duchowej, ale także dla tych, którzy przychodzili tylko na ten dzwonek omijając kościół. Nikogo to nie dziwiło, ani nie gorszyło. Z czasem wzbogaciło się to nasze życie duchowe. D. Fikus, Pod skrzydłami, w: Owczarnia - jednodniówka Rzeczypospolitej, n. 150(1992). Podobnie redagowano mówione, nie cenzurowane pismo KIK w Krakowie “Na Głos”. Jego redaktorem był K. Filipowicz.

[26] por. Kalendarium

[27] Podobną spontaniczną akcję przeprowadzano 13 grudnia w lokalu zawieszonego Związku Literatów Polskich.

[28] Zob. P. Raina, Jan Paweł II, Prymas i Episkopat Polski o stanie wojennym, Londyn 1982, s. 84, 96-97.

[29] Rozmowy z gen. Cz. Kiszczakiem, min. spraw wewnętrznych, S. Zawadzkim, min. sprawiedliwości, F. Ruskiem, prokuratorem generalnym oraz ich delegatami, prowadzone w latach 1981-1982, odbyły się podczas dwudziestu jeden spotkań. Wystąpiono o pilne zwolnienie internowanych (714 osób), przedkładając odpowiednią, nadesłaną przez rodziny, kurie, zakłady pracy, dokumentację. Były tam dokumenty o stanie zdrowia, o potrzebie zwolnienia ze względu na stan rodzinny, na sytuacje losowe itd. Były także interwencje doraźne z powodu ciężkiej choroby, pogrzebu, wydarzeń losowych. Interweniowano w sytuacji nadużyć ze strony władz więziennych. Duszpasterz odwiedził internowanych twórców w kwietniu 1982 roku w obozie w Darłówku. Twórcy poprzez pracę w Prymasowskim Komitecie Pomocy do 1987 roku ogarniali swoją pomocą społeczność Warszawy i Polski.

[30] O tej pracy piszą m. in. B. Wawrzewska, W katakumbach, w: Owczarnia, dz. cyt. n. 150(1992) oraz D. Fikus, Pod skrzydłami, tamże.

[31] Dokładne dane w: Wiesław Niewęgłowski, Nowe Przymierze Kościoła i środowisk twórczych, Warszawa 1997

[32] Była ona pierwszą pomocą okazaną potrzebującym. Zrodziła się już w lutym 1982 r. głównie w środowisku dziennikarskim i aktorskim. Uczestniczyły w niej także inne instytucje Obejmowała wyrzuconych z pracy. Opierała się na funduszach zebranych wśród pracujących kolegów. Przekazywali oni pewną część swoich zarobków. Pomoc tę przekazywano poprzez DŚT głównie w 1982 roku. Pieniądze nadsyłali aktorzy z Teatrów: Dramatycznego, Polskiego, Popularnego, Powszechnego; dziennikarze z redakcji: Ekspres Wieczorny, Filipinka, Kulisy, Kurier Polski, Kobieta i Życie, Polityka, Słowo Powszechne, Za i Przeciw, Zorza, Życie Warszawy; wydawcy: Krajowe Wydawnictwo Czasopism, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne oraz Akademia Medyczna, Instytut Filozofii UW, Instytut Psychologii, Biuro Projektów, INCO, Veritas, muzycy, osoby prywatne. W czerwcu 1982 r. z myślą o tej pomocy plastycy urządzili aukcję swoich prac w wieży kościoła Św. Anny - ówczesnej siedzibie DŚT. W skali rocznej zebrano i rozdysponowano sumę ok. 1 000 000 zł. Pomoc tę otrzymywały 134 osoby (208 razy), byli to dziennikarze, literaci, plastycy oraz Prymasowski Komitet Pomocy Więźniom i Internowanym, A DŚT.

[33] W DŚT udzielono około 200 porad prawnych.

[34] Punkt pomocy pośrednictwa pracy w DST, załatwił pozytywnie kilkadziesiąt spraw.

[35] Nie można tutaj pominąć Leszka Proroka, pisarza, który jadąc z DŚT z paczkami dla potrzebujących zmarł w drodze.

[36] Zob. dokument Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski abp B. Dąbrowskiego z dn. 2 lipca 1984, A DŚT.

[37] Komedianci. Rzecz o bojkocie, oprac. A. Roman, Paris 1988, s. 168.

[38] Jedną z takich form był udział plastyków Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Sakralnej w Digne. W 1984 roku Duszpasterstwo ŚT w Warszawie przekazało środowisku plastyków informację o możliwości udziału w planowanym Festiwalu. Jego tematem była "Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie". W odpowiedzi przyniesiono do Duszpasterstwa 53 prace we wszystkich technikach klasycznych ( drzeworyt, linoryt, litografia, akwaforta, akwatinta itd. oraz malarstwo). Przesłano je na festiwal. Prace wzbudziły duże poruszenie zarówno wśród artystów, jak i w opinii publicznej. Większość nagród przyznano polskim artystom Zob. Festival D’Art Chretien, w: Nice Matin, 7 lipca 1983. Mgr Mizolek, Le role de l’Eglise est sur l’homme et non sur la poltique, w: Le Meridional, n. 13036(1983). F. de M. L’inspiration artistique ressemble a l’inspiration des prophetes, w: Semaine Provence, n. 1178(1983).

[39] Jan Paweł II, Msza św. na placu Zwycięstwa. Warszawa, 2 czerwca 1979, w: Jan Paweł II w Polsce, Warszawa 1989, s. 36.

[40] W DŚT twórcy spotykali się z bp Wł. Miziołkiem, wieloletnim opiekunem duszpasterstw zawodowych, bp B. Dąbrowskim - Sekretarzem Episkopatu Polski, bp J. Dąbrowski, bp M. Dusiem, bp S. Kędziorą, bp Z. Kraszewskim, bp J. Modzelewskim.

[41] Stan ten rejestruje m. in. wypowiedź J. Sito: O sytuacji w środowisku literackim, w: Królowa Apostołów, n. 3(1988), s. 6-7.

[42] A. Szczypiorski, Kościół i twórcy, w: Tygodnik Powszechny, n. 40(1988).

[43] Zob. Abp J. Kowalczyk, Trzeba leczyć zranione sumienie narodu, w: Biuletyn KAI, n. 71(1995).

[44] Por. Ci, którzy przychodzą, wiedzą, po co tu są. Z ks. W. Al. Niewęgłowskim rozmawia R. Popkowicz-Tajchert, w: Słowo Powszechne, n. 103(1992). Pisze także o tym znany socjolog prof. E. Wnuk-Lipiński: Upadek komunizmu i wybuch wolności radykalnie sytuację zmieniły. Duszpasterstwo środowisk twórczych zostało uwolnione od doraźnych, ale z pewnością substytucyjnych funkcji. Schronienie nie było już potrzebne, przestrzeń dla wolnych wypowiedzi i nieskrępowanej twórczości przestała być reglamentowana. Zaczęło się odradzać społeczeństwo obywatelskie, a wraz z nim - niezliczone stowarzyszenia, grupujące inteligencję twórczą. Gdyby duszpasterstwo było istotne dla środowisk twórczych jedynie ze względu na owe funkcje doraźne, to wolność oznaczałyby kres istnienia tego środowiska. I rzeczywiście - przestało być ono potrzebne tej części dawnych członków, dla których funkcje doraźne miały charakter podstawowy i jedyny. Ale przecież duszpasterstwo istnieje... Istnieje, jak sądzę, dlatego, że dla tych, którzy pozostali, funkcje doraźne były, owszem, ważne, ale nie najważniejsze.

Te najważniejsze, czy podstawowe funkcje duszpasterstwa nie ustały z chwilą nastania wolności. Przeciwnie - zyskały na wadze.... Duszpasterstwo jest obecnie, jak myślę, wspólnotą tych, którzy zadają sobie odwieczne, egzystencjalne pytania ludzkości i którzy ufają, że jest sensowne poszukiwanie odpowiedzi na te pytania w duchu Dobrej Nowiny. Dla wielu duszpasterstwo jest jak latarnia morska., stwarzająca stały punkt orientacyjny E. Wnuk-Lipiński, Dlaczego duszpasterstwo środowisk twórczych trwa?, w: Więź, n.4/426(1994), s. 29-30.

[45] P. Hertz, Wasze miejsce, w: Przegląd Katolicki, n 44 (1988)

[46] Zob Kalendarium

[47] W wyniku zabiegów duszpasterza na zasadzie konsensusu wypracowali oni swoisty dekalog - Kartę Etyczną Mediów[47]. Sygnowali ją wszyscy prezesi wraz z krajowym duszpasterzem środowisk twórczych. Ogłoszono ją w marcu 1995 roku. Prace nad tym dokumentem zaowocowały przekształceniem się gremium prezesów w stałe ciało, które funkcjonuje jako Konferencja Etyczna Mediów. W czerwcu 1996 roku, nie bez pomocy DŚT, powołano Radę Etyczną Mediów - grono reprezentujące dziennikarzy, wydawców, nadawców, redaktorów i będące niejako honorowym sądem dla tego środowiska. Zaś 28 sierpnia 1996 roku, jako pewne uszczegółowienie generalnych wskazań, utworzono Komisję Etyczną publicznej TV. W 2002 r. Konferencja MP opracowała i opublikowała dziennikarski kodeks obyczajowy.

[48] Zob. Aneks n. 2. O ratyfikację konkordatu, w: Słowo, n. 67(1995). Zob. Przegląd Katolicki, n. 18(1995).

[49] Por. J. St. Pasierb, Kultura, w: Znaki Czasu, n 24(1991), s. 86.

[50] Życia, które często ma wyraz świadectwa, o potrzebie którego pisał bp J. Życiński: Po etapach, które określano umownie mianem okresów Kościoła milczenia, Kościoła dialogu, Kościoła oporu, przyszedł etap Kościoła świadectwa. Bp J. Życiński, Krajobraz z nadzieją, w: Znak, n.10/449(1992), s. 30.