|
Ks.
Niewęgłowski: dziękuję dziennikarzom za rzetelną pracę MAUZOLEUM TRUDNEJ SŁAWY I CHWAŁY
Nekropolia powązkowska - Czarna perła Warszawy. Jedyna wśród 27 cmentarzy naszego stołecznego miasta. Powązki – to historia i byt narodu utrwalone w nagrobnych rzeźbach, pomnikach, marmurowych płytach. Sanktuarium narodowej pamięci. Cmentarz powstał w 1790 roku. Powiększano go 19 razy. To zabytek najwyższej klasy. Miał swój udział w życiu nie tylko zmarłych i żywych. Wojna nie ominęła tego miejsca. Gąsienice hitlerowskich czołgów rozjeżdżały mogiły, bomby rosyjskich samolotów budziły ze sny zmarłych. Pieczę nad tym świętym miejscem sprawuje Kuria Metropolitalna Warszawska, a w jej imieniu ks. proboszcz parafii powązkowskiej ks. Mk Gałęziewski. Opiekunem społecznym jest Społeczny Komitet opieki nad Powązkami. Obchodzimy 30 lat jego istnienia i działania. Cenną inicjatywę ochrony nie tylko pomników, ale pamięci, osób które one przywoływały rozpoczął Jerzy Wadorff. „Za bramą tej ciszy.. – mówił - trzeba ocalić świadectwo przeszłości dlatego, bo... naród pozbawiony historii przemienia się w bezbronne stado. Walcząc o przyszłość narodu, trzeba się oprzeć o jego osoby z przeszłości.” Twórca Komitetu Ochrony Starych Powązek miał świadomość wagi pamięci przeszłości, gdy komunizm przynosząc nowy porządek, prawował gorliwie nad jej zniekształceniem. Powązki - mauzoleum trudnej sławy i chwały. Spoczywają w nim sławni i nieznani, służyli narodowi i rodzinom, żołnierze powstań narodowych od insurekcji Kościuszkowskiej aż po powstanie warszawskie, Polacy walczący o niepodległość, osoby zasłużone dla kraju, miasta, dla kultury, pisarze i poeci, uczeni i artyści, biskupi i księża lekarze, inteligencja, warszawski lud. Dwa i pól miliona zmarłych spoczywa oczekując na zmartwychwstanie. Ten stary warszawski cmentarz jest olbrzymią księgą, w której zapisane sprawy publiczne i osobiste, dramaty i nadzieje. Inskrypcje nagrobne opowiadają o życiu, ofierze, cierpieniach, śmierci.
Nie chodzę tam by usłyszeć śpiew wilgi, Popatrzeć... jak teściowe z zięciami porastają bluszczem... Chodzę dziwię się przemilczam Ilu młodszych umarło ode mnie ( J. Twardowski)
Powązki odsłaniają XIX wiek, powstający w warunkach niewoli skrupulatny zapis księgi-pamiętnika o ludziach, ale i dzieła kultury polskiej. To właśnie tutaj, gdy nie można było gdzie indziej, tworzył się niezależny salon rzeźby polskiej. Ograniczenia rosyjskiego zaborcy nie sięgały zmarłych – im czołowi artyści oddawali swój talent. Na Powązkach mogli zabrać swój głos, ocalić wczoraj z myślą o jutrze. Paradoksalnie na powązkowskim cmentarzu zachowana została ciągłość architektury i rzeźby, pracy wybitnych rzemieślników. Komitet Ochroni Powązek od trzydziestu lat ocala tę spuściznę. Angażuje artystów, wybitnych ludzi kultury, aby wspólnie ze społeczeństwem zatrzymać tę dawną i cenną spuściznę i przekazać ją współczesnym oraz przyszłym pokoleniom. Ogarniając wysiłek 30-lat, uratowanych od zapomnienia i zniszczenia wielu pomników, cennych rzeźb, nie sposób nie wspomnieć, że ta inicjatywa „ochrony” przeniosła się i została podjęta w innych miastach: Krakowie, Lublinie, Poznaniu. Bóg zapłać za tę działalność. Niech Pan, błogosławi w dalszych działaniach. A zmarli, których otaczacie pamięcią, niech wypraszają wam potrzebne łaski.
_____________________ Wypowiedź ks. W. Niewęgłowskiego na 30-lecie Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami w dn 8 maja 2004 r. w kościele środowisk twórczych
KAMIENNE TABLICE DLA WARSZAWY I POLSKI
Ekscelencjo Księże Arcybiskupie Nuncjuszu, Ekscelencje, Drodzy Bracia i Siostry, Umiłowani Rodacy,
Razem z wami pragnę wyśpiewać pieśń dziękczynienia Duchowi Świętemu. Jego obecność, gdy podąża przez dzieje, stała się i naszym udziałem raz jeszcze, ale w sposób wyjątkowy. Dzisiaj mija 25 lat od I pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Pamiętamy jego kroki, które skierował na pobliski Pl. Zwycięstwa, a później przez polską ziemię. Ojciec św. wypowiedział wtedy do nas nadal aktualne słowa, które powinniśmy znać, rozpamiętywać i kierować się nimi. Kościół – powiedział papież - głosi Polsce Chrystusa – klucz do rozumienia naszych dziejów i każdego z nas.Wtedy, dokładnie tamtego wieczoru, syn Ducha przywoływał Ducha nad nami. Pamiętamy brzemienne słowa, które rozpoczęły nową epokę w historii Polski, Europy, a nawet świata. Przywołajmy prorocze wołanie wypowiedziane przez papieża przed laty:Dzieje ojczyzny tworzone przez każdego jej syna i każdą córkę od tysiąca lat, i w tym pokoleniu, i w przyszłych - ogarniam myślą i sercem i włączam w ofiarę Chrystusa. I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Wszyscy zgromadzeni na placu, a także przy odbiornikach radiowych i telewizyjnych – od morza do gór, powtarzali przez łzy słowa tej modlitwy wraz z nim: Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Czy tamto modlitewne wołanie papieża i ludu pozostało bez echa?Czyż nie powiał wtedy nad naszym krajem, nad granicami, zasiekami, nad totalitaryzmem ów wielki Boży wiatr, przynosząc przebudzenie, czyniąc braterstwo umysłów i serc? Czy nas i inne narody nie wyprowadził na wolność?Polska stała się wtedy ziemią szczególnego daru. Doświadczyliśmy naocznie prawdy, że Duch Św. jest nie tylko zapisem w credo, ale istnieje blisko nas i działa. Duch Święty obudził wtedy moc w narodzie, zerwaliśmy więzy, jakie próbował nałożyć nam nieludzki system. Przyniósł każdemu nadzieję w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym. Dostąpiliśmy daru wolności.Słowa papieskie przyniosły dary Ducha, ale były też wyjątkowym wyzwaniem – rodziły zadania i zobowiązania, czy do nich dorośliśmy? Patrząc na to, co dzieje się w życiu społecznym, rodzinnym, a zwłaszcza politycznym, musimy stwierdzić, że dokonała się tylko częściowa odnowa. Przyznać trzeba, że roztrwoniliśmy dary Ducha Bożego. Trzeba powiedzieć z bólem, opuściliśmy Pana i Ożywiciela, który przyniósł nam nową szansę, nową epokę. Duch, który odnawiając oblicze tej ziemi, chciał mieć w każdym z nas swoich współpracowników, niewielu ich spotkał. Mieliśmy być jedni z drugimi, a jesteśmy jakże często jedni przeciw drugim. Mieliśmy być ludźmi trudzącymi własne sumienie, a ileż razy pozostaje ono zapoznane. Mieliśmy być nosicielami prawdy i dobra, skąd zatem takie kłębowisko chorych dusz, szkodliwych umysłów, roznosicieli zła? Jan Paweł II jak Mojżesz wyprowadził nas z morza Czerwonego i dał drogowskaz nam i przyszłym pokoleniom, jak mamy iść w czasie. I właśnie słowa współczesnego Mojżesza: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, zostają zapisane na tej świątyni jako kamienne tablice dla Warszawy i Polski. Twórcy i ja, ich duszpasterz, ofiarowujemy dziś tę gołębicę, znak Ducha Świętego, każdemu z was, miastu i ojczyźnie. Niech trwa przez stulecia, niech trwa i wyrytymi w kamieniu słowami Ojca św. wzywa współczesnych i przyszłych, aby odnawiali oblicze narodu i tej ziemi. Europy i świata.Niech to wołanie, które papież powtarza codziennie, stanie się naszym pragnieniem, naszym refrenem, naszą litanią do Ducha. Niech znowu przywołuje Jego moc, a nas czyni współpracownikami Boga w przemianie ludzi i dziejów. Dziś bowiem odnowy potrzebuje nade wszystko człowiek, pojedynczy człowiek. Prorocze przywołanie Ducha Św. jest programem dla naszego życia tutaj i teraz, a także tu i jutro. Wolności nadajmy „ewangeliczny i ludzki kształt”.W pobliżu wieczernika naszych dziejów, raz jeszcze przywołajmy Ducha św., bo Musimy być mocni tą mocą, które daje wiara. Musimy być mocni mocą nadziei, która istnieje wbrew nadziei Musimy być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć. Amen.
______________________ Homilia wygłoszona 2 czerwca 2004 r., w 25-lecie I pielgrzymki Jana Pawła II w Polsce - kościół środowisk twórczych pw św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła w Warszawie
PEŁNIŁ SWOJĄ POSŁUGĘ DO KOŃCA
Odszedł młody dziennikarz. Rokował wiele nadziei na pol publicystę. Żył wśród ludzi i umierał pośród nich. W pracy i w cierpieniu pozostała przy nim redakcja, co nie jest dzisiaj w polskiej rzeczywistości medialnej takie częste..... I po śmierci grono przyjaciół i pracowników telewizji staje przy nim. Zaprosiło nas na liturgię eucharystyczna. Dlatego tutaj jesteśmy. Red Marcin Pawłowski mając świadomość odchodzenia, pragnął do końca pełnić swoją pracę, posługę. Zmagając się z chorobą, z cierpieniem przychodził do nas wieczorem, aby opowiedzieć fakty o Polsce, o świecie. Trwał do końca. Jednocześnie nie sposób nie podkreślić odwagi władz telewizyjnych tvn, którzy zdecydowali się, aby na wizji ukazywać umierającego z dnia na dzień dziennikarza. To wielka odwaga. Złamaliście niepisany światowy kanon telewizyjny, który promuje piękno, zdrowie, rozrywkę. Ofiarowaliście ludziom jedną z najtrudniejszych prawd, że człowiek przemija. W niektórych odbiorcach ta decyzja budziła sprzeciw. Podjęliście jednak odważną prawdę, aby być przy człowieku w jego trudnych chwilach, aby zabrać głos o ludzkim przemijaniu....
________________________ Fragment homilii ks. Wiesława Niewęgłowskiego podczas Mszy św. intencji śp. red. Marcina Pawłowskiego wygłoszonej dn 21 listopada 2004 w kościele środowisk twórczych
DZIEDZICTWO ZŁOŻONEJ HISTORII
Przychodzimy w tak licznym gronie, aby podziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przyszło przez serce i umysł Borys Woźnickiego. Muzealnika, historyka sztuki, malarza, uczonego. Poprzez swoje pełne pasji zabiegi zbieracza i konserwatora uratował tysiące zabytkowych dzieł sztuki, zatrzymał przeszłość, abyśmy mogli lepiej rozumieć nasze wczoraj i dzisiaj, abyśmy mogli lepiej zrozumieć samych siebie. Uchronił przed dewastacją kościoły i cerkwie. Człowiek ten ma swoje oddzielne miejsce, kiedy ogarniamy dziedzictwo złożonej historii i kultury oby narodów Polski i Ukrainy. Patrzymy na krajobraz lwowski, podolski, kijowski. Osadził się w nas, zapuścił korzenie, jak drzewo. „Zobaczmy, że drzewo im bardziej zapuszcza korzenie w głąb ziemi, tym bardziej jego korona jest okazała i rośnie ku niebu. Wrastając w ziemię, jednocześnie wyrastamy ponad nią. Spinamy górę z dołem. Być może jednak, to co nazywamy grzechem pierworodnym, polega na tym, że odcięty zostam nam Owoc Życia, a został dany owoc cywilizacji. Ta jednak niebezpiecznie oddala się od natury i pamięci, szykując nam przestrzeń sztuczna, wymyśloną przez człowieka, krajobraz plastikowo-techniczny”.[1] Oby te stare, ocalone dzieła przyprowadzały dawny krajobraz kultury, w którym pamięć ukryta, oby te stare, ocalone dzieła były używane tak, aby przyniosły obok dawnych i nowe sensy. Prosimy Wszechmogącego Pana, Dawcę czasu i wieczności, Dawcę mądrości i talentów, aby nadal błogosławił życiu i dziełu Borysowi Woźnickiemu, jego bliskim. Ogarniamy Ukrainę w trudnej i ważnej chwili, aby była krajem pokoju i wolności. ________________________________ Fragment homilii ks. Wiesława Niewęgłowskiego podczas Mszy św. w intencji Borysa Woźnickiego dr honoris causa wygłoszonej do społeczności Akademii Sztuk Pięknych w kościele św. Krzyża dn 23 listopada 2004
|